22/05/2026
Nasza nowa powieść to idealny pomysł na prezent na każdą okazję❤️🌸
Kochani, to jedno z ostatnich poleceń z cyklu Mamie, ale wolę Wam przypomnieć, że dawać książki możecie przez rok cały (mi już prawie nikt książek nie daje, boją się...i ja to rozumiem). A gdybyście mieli w kilku słowach napisać kim jest dla Was Mama, to...❓️
🌹Wiem, że te relacje bywają różne, nie zawsze jest gładko, czasem potrzeba w nich morza wzajemnego zrozumienia, ale cokolwiek by nie było, to są nasze korzenie. Bo Mama to część naszej historii. Nieodłączna. Ba, to początek naszej opowieści.
🌹...ale, ale, już Wam mówię o książce. Coś, co duszę poruszy. Wiecie, że są takie dni, kiedy wszystko dzieje się „pomiędzy”. Między rozmową a milczeniem, między codziennością a czymś, co wybija z rytmu i zostaje w człowieku na dłużej. I ta historia, napisana bardzo lekko, była właśnie tak przeze mnie czytana...
||„Spotkanie w Gnieźnie”, Anna Pająkiewicz, Księgarnia Szaron||
🌹Bywają w życiu takie spotkania, które nie wyglądają jak coś przełomowego. Zwykła ścieżka, przypadkowy moment, kilka godzin rozmowy i nic nie zapowiada, że to będzie miało jakąkolwiek przyszłość. Właśnie tak zaczyna się historia Oli i Marcina. Poznają się przypadkiem na ulicach Gniezna. Spędzają razem kilka godzin, a rozmowa przychodzi im tak swobodnie. Myślę, że wiecie jak to jest, gdy się po prostu dzieje. Bez planu, bez oczekiwań. Jak coś, co po prostu być miało. Niektórzy nazywają to przeznaczeniem. Jest w tym też coś bardzo delikatnego, jeszcze nienazwanego, co nie zdążyło się rozwinąć, ale już to widać. W drobnym geście, w tej iskrze w oku i drżeniu duszy.
🌹I zanim pojawia się jakakolwiek „dalej”, które wydawało się naturalną koleją rzeczy, Marcin wyjeżdża na misję wojskową do Iraku. Bez czasu na domknięcie tej znajomości, bez obietnic, które mogłyby cokolwiek zatrzymać i kształt nadać. Zostaje nagłe przerwanie dopiero co nawiązanej nici porozumienia, dystans i cisza, w której trudno znaleźć odpowiedzi.
🌹W historii pojawiają się też bohaterowie drugoplanowi, którzy dopełniają tę opowieść i wnoszą do niej dodatkowe emocje oraz nowe spojrzenia na relacje między ludźmi.
🌹Z czasem okazuje się, że ta historia nie dotyczy już tylko tego konkretnego spotkania, ale też tego, co zadzieje się później. W Oli, która zostaje z emocjami, które nie mogą się jakoś ułożyć, z tęsknotą i z pytaniami, które wracają najintensywniej wtedy, kiedy robi się najciszej. Pojawia się też wątek jej wewnętrznej drogi i ten jest dla mnie chyba szczególnie ważny. Bo mierzenie się z własną przeszłością, ranami i decyzjami, których nie da się już cofnąć, jest często doświadczeniem uniwersalnym. Bo warto zaufać Bogu, nawet jeśli racjonalnie ciężko jest uwierzyć, że będzie dobrze
🌹Jest tu doświadczenie wiary, przebaczenia i przemiany, które stają się dla naszej bohaterki sposobem na uporządkowanie tego, co trudne i wciąż otwarte. I może właśnie dlatego to nie tylko, jedna z wielu, opowieść o spotkaniu dwojga ludzi. To historia, w której każdy z nas znajdzie jakąś małą prawdę o sobie samym.
➡️Współpraca recenzencka z