27/02/2026
Pięknie wytłumaczone co nam daje kontakt z Matką Ziemią 🌿
Czy Wam też się zdarza, że po godzinie grzebania w ziemi czujecie się jakoś... lżej? I nie mówię tu tylko o tym, że kręgosłup lżejszy (bo to akurat odwrotnie 😅), ale że w głowie jakby jaśniej?
Zawsze myślałam, że to kwestia świeżego powietrza albo po prostu zmęczenia fizycznego, które pozwala nie myśleć o głupotach. Aż tu nagle... BOOM. Nauka wjeżdża cała na biało i mówi: Justyna, to nie wiatr, to BAKTERIE.
Co? Serio?
Tak! dobrze czytacie! W ziemi żyje sobie taka mała bakteria, Mycobacterium vaccae. I wiecie co ona robi?
🔹 Działa na nasz mózg podobnie jak leki antydepresyjne (typu Prozac).
🔹 Stymuluje produkcję serotoniny – tego hormonu, co to odpowiada za nasz relaks i poczucie szczęścia.
Badanie z 2004 roku (przeprowadzone przez onkolog dr Mary O'Brien na pacjentach z rakiem płuc) pokazało, że kontakt z nią poprawia jakość życia i zmniejsza stres. I to bez recepty i skutków ubocznych! 🌱
Niesamowite, prawda? Że natura wyposażyła nas w taki darmowy antydepresant, który leży dosłownie pod naszymi nogami. Kiedyś nasze babki spędzały w ogródkach pół życia i może dlatego miały tyle siły psychicznej? A my zamykamy się w sterylnych biurach i dziwimy się, że dopada nas smutek.
👉 I uwaga, badacze tłumaczą, że żeby z tego skorzystać, wcale nie musimy robić sobie zastrzyków. Wystarczy, że ta dobra bakteria przeniknie do nas przez SKÓRĘ dłoni, kiedy grzebiemy w ziemi. Wdychamy ją też z zapachem wilgotnej gleby, a czasem zjadamy z prosto zerwaną rzodkiewką. NATURA to genialnie wymyśliła!
Co z tym robimy? Oczywiście nie każę Wam teraz jeść ziemi (chociaż w dzieciństwie pewnie się zdarzało 😜). Ale może warto:
👉 Przesadzić kwiatki bez rękawiczek (niech ta skóra dotknie natury!).
👉 Wyjść na spacer do lasu i po prostu... powdychać ten zapach ściółki.
👉 Założyć choćby małą doniczkę z ziołami na parapecie.
Czy to nie piękny dowód na to, że jesteśmy częścią tego świata bardziej, niż nam się wydaje?…
Ściskam Was zielono! 🌿 I byle do wiosny! 😉💚
P.S. Ile z Was kocha pracę w ogrodzie? Albo hodowanie roślinek w domu? Miałyście pojęcie, że to może “robić dobrze” w taki właśnie sposób?