22/05/2026
Zazwyczaj pojawiamy sie tu z pozytywnymi informacjami, jednak dziś niestety musimy zrobić wyjątek. Zostaliśmy przez Miejski Ośrodek Kultury w Nowym Sączu oszukani tak fachowo, że metoda na wnuczka czy inkasenta gazowego jawi się jak totalna amatorszczyzna. Próbowaliśmy sprawę załatwiać polubownie, jednak Pani Dyrektor po koncercie przestała odbierać telefony i odpisywać na maile oraz smsy, więc opisujemy sprawę otwarcie, aby przestrzec innych wykonawców przed niebezpieczństwem współpracy z MOK-iem. Siądźcie wygodnie, zróbcie popcorn.
Planując trasę promującą bardzo chcieliśmy uwzględnić Nowy Sącz, bo mamy tam świetną publiczność. Niestety nasz ulubiony klub Atelier, gdzie zawsze mieliśmy pełną salę, przestał działać, postanowiliśmy zatem odezwać się do MOK-u. Po telefonicznej rozmowie z Panią Dyrektor, Małgorzatą Gułowską, okazało się, że są zainteresowni. Zaproponowaliśmy Pani Dyrektor dwie opcje - gramy za bilety lub umówioną stawkę. Pani Dyrektor - co bardzo ważne - wybrała opcję ustalonej z góry stawki, po czym podpisaliśmy umowę i niecierpliwie czekaliśmy na koncert dla nowosądeckiej publiczności. Tu powinien być koniec historii, jednak dalsze wydarzenia sprawiły, ze opadły nam szczęki.
Kilka dni przed piątkowym koncertem dostaliśmy telefon z MOK-u z informacją, ze koncert się kiepsko sprzedaje, bo dotychczas poszło tylko 30 czy 40 biletów i że albo zagramy za mniej więcej pół stawki, albo oni nam ten koncert, pomimo podpisanej umowy, odwołają. Pani, z którą rozmawialiśmy twierdziła, że wie jak tę umowę podważyć i że nie zamierzają do nas "dokładać". I popełniliśmy kardynalny błąd - trochę nam się zrobiło głupio, że taka słaba frekwencja, poza tym nie chcieliśmy zawieść tej garstki osób, więc naiwnie się zgodziliśmy i podpisaliśmy aneks do umowy, znacznie obniżając naszą gażę. I tu powinien być kolejny koniec historii, ale wielki finał przed nami.
Gdy przyjechaliśmy na miejsce, okazało się, że wyprzedana jest większość miejsc. Poprosiłem Panie w kasie o aktualny stan sprzedaży, dostałem informację, ze w samej przedsprzedaży osiągnięto kwotę odpowiadjącą około 150-ciu biletom (!), a nie uwzględniało to jeszcze sprzedaży przed samym koncertem. Powiedzieliśmy, że to sytuacja diamertalnie inna, niż ta, którą nam opowiedziano podsuwając nam do podpisania obcinający gażę aneks i że chcemy powrócić do pierwotnych ustaleń. Oczywiście nie było akurat na miejscu nikogo decyzyjnego i powiedziano nam, że omówimy to w poniedziałek. Zaprotestowaliśmy, nie chcąc grać bez formalnej klarowności, więc wróciliśmy do próby dźwięku, a pracownicy MOKu w tym czasie się naradzali. Na około godzinę przed występem, gdy pod salą gromadziła się już publiczność, dostaliśmy informację - jest decyzja. Albo gracie za obniżoną kwotę z aneksu, albo w tym momencie odwołujemy koncert. Mimo wściekłości i poczucia totalnej porażki, postanowiliśmy zagrać, żeby nie zawieść publiczności, szczególnie, że był to był koncert premierowy naszej nowej płyty.
Zagraliśmy, dostaliśmy owację na stojąco, ale Pani Dyrektor, która podobno była na koncercie, nawet do nas nie podeszła, żeby sprawę w jakikolwiek sposób wyjaśnic.Od tamtego czasu nie odbiera od nas telefonów, nie odpisuje na maile. Pisaliśmy w międzyczasie z prośbą o pomoc do władz Nowego Sącza w osobach Prezydent Ludomir Handzel oraz Artur Bochenek - Zastępca Prezydenta Miasta Nowego Sącza - również bez jakiejkolwiek odpowiedzi. Pozostaje nam więc tylko podzielić się tą historią, żeby koleżanki i koledzy po fachu nie dali się złapać w te same sidła. Przy jakiejkolwiek współpracy z nowosądeckim MOK-iem polecamy obwarować się siarczystymi zaliczkami i restrykcyjnymi umowami - przygotowanymi przez Waszego prawnika!
Jeśli ktoś doczytał do tego miejsca, wytrwałość nagrodzimy anegdotką o interpersonalnych zwyczajach pracowników publicznej instytucji kultury. Jeden facet (który nie chciał wyjawić swojej tożsamości ani nawet stanowiska) krzyczał na nas i mówił, że jest tyle ludzi, bo - uwaga - na taki zespół jak nasz nikt nie chce przyjść i musieli rozdawać bilety za darmo. Pani konferansjerka natomiast, po zakończonym owacją na stojąco koncercie powiedziała, że było super i żebyśmy w kwestii obciętej gaży - cytuję - "zluzowali majty".
W komentarzu wrzucamy filmik z koncertu, na którym było 30 osób. ;)
[EDIT] Skala Waszego wsparcia przeszła nasze najśmielsze oczekiwania! Dziękujemy, jesteście kochani. ❤️
W międzyczasie się dowiedzieliśmy, że interwencja Prezydenta Miasta w naszej sprawie jest raczej mało prawdopodobna, ponieważ dyrektorka MOku jeszcze do niedawna była... jego sekretarką. :) Strach się bać na co my tu trafiliśmy. :) Źródło:
https://twojsacz.pl/oto-nowa-dyrektor-miejskiego-osrodka-kultury-ma-wiele-pomyslow-ale-na-razie-ich-nie-zdradzi/