29/01/2021
Szkoda, że nie liczy się prawda, tylko to jak ktoś ją przedstawia...
Współczuje.
Drodzy,
minęły już ponad 2 lata od zamachu i tragicznej śmierci prezydenta Pawła Adamowicza. Sprawca nadal nie stanął przed sądem. Dziś ze zdumieniem i niedowierzaniem obejrzałam program tzw. telewizji publicznej pt. „Alarm”, gdzie zaatakowano mnie w brutalny sposób. Nie zamierzam milczeć i być obojętna. Ja również jestem ofiarą.
Tak zwana telewizja publiczna bezkrytycznie powiela tłumaczenia agencji ochrony o rzekomym braku dostępu do planu zabezpieczenia, o różnych dokumentach które miałyby się wykluczać. Powtórzę raz jeszcze: jedynym obowiązującym dokumentem z wytycznymi dotyczącymi zabezpieczenia terenu imprezy był plan, który został zaakceptowany decyzją administracyjną, uzgodniony z policją i innymi służbami. Dokument został przekazany i omówiony z agencją ochrony, a jego konsekwencje znalazły się w umowie na zabezpieczenie i sprawowanie nadzoru nad bezpieczeństwem wydarzenia, zawartej przez organizatora wydarzenia z firmą ochroniarską.
Na jakiej podstawie tzw. telewizja publiczna i jej eksperci twierdzą że było inaczej? Jakim prawem padają tam słowa, że organizatorzy, czyli Centrum Wolontariatu, którym kierowałam, są odpowiedzialni za to co się wydarzyło? Gdzie jest jakakolwiek rzetelność i ludzka przyzwoitość?
Przypomnę, że w telewizji publicznej mogliśmy usłyszeć w poprzednich materiałach o braku karetki na miejscu imprezy, choć karetki były dwie. Mówiono o brakach formalnych, choć mam wszystkie wymagane prawem decyzje, uzgodnienia i wytyczne do wdrożenia przez licencjonowanych podwykonawców. Zarzucono nam nieprawidłowości w dystrybucji identyfikatorów, przez co rzekomo jeden z nich zdobył zamachowiec. Prawomocny wyrok sądu udowodnił, że było inaczej. Skazany został ochroniarz, który wprowadził Policję w błąd. W materiale telewizji publicznej atakowano mnie, manipulowano faktami, wreszcie uderzono w moją rodzinę i działalność w Ruchu Polska 2050. Nie godzę się na to!
Od listopada proces w tej sprawie był odraczany już czterokrotnie. Chcę by się wreszcie rozpoczął. Wierzę, że będzie uczciwy i jestem zdeterminowana, by udowodnić swoją niewinność. Ta walka dopiero się rozpoczyna, a trwać będzie zapewne przez wiele miesięcy. Nie poddam się, bo nigdy tego nie robię. Dziękuję wszystkim za wyrazy poparcia i solidarności, bez Was nie byłabym w stanie tego dźwigać. Tamta niedziela na zawsze zmieniła moje życie, moją rodzinę, moje miasto. Na więcej już nie pozwolę.