07/10/2025
Tygodniowa zasiadka Łukasza, Moniki i Kamila na węgierskiej wodzie.
Pierwsze dni były bardzo słabe w brania. Zaledwie parę brań i to małych ryb. Słoneczna pogoda i szalejące ciśnienie nie napawały optymizmem, ale bardzo silny wiatr, ktory zostaje z nami do konca wyjazdu dawał nadzieje, że pogoda na konia nadejdzie 💪. Próbujemy łowić tak, jak rok wcześniej. Na włos idzie , , i nowa kula, która testujemy . Na jednej wędce pojedyncza kulka, na innej podbita pop-up, gdzie indziej pół na pół z waftersem (to był kiler w tamtym roku). Wchodzi pierwsza ryba 20+ na fishmeata podbitego popkiem. Zmieniamy zestawy. Ryba się odpala, i zaczynamy regularnie łowić. W slingu znajdujemy ewidentne ślady naszych kulek co oznacza, że ryba dobrze żeruje. Zaczyna się zabawa, do podbieraka wchodzą dwie dwudziestki w odstepie 10 minut. Na naszym stanowisku łapiemy na dwóch pomostach. Trzeba trochę pobiegać, ale miło się tak pomęczyć.
Sobota zaczyna się pięknym 28 kilogramowym karpiem Kamila (pobił swoje PB) 🔥🔥🔥, złowiony na . Łukasz łowi 27 kg a Monika 22 kg. Tu już rządzi . Mimo tego, ze nie udaje się pobić wyników z zeszłego roku jest satysfakcja. Jednego dnia udaje się złowić 6 karpi powyżej 20 kilogramów.
sprawdza się wszędzie, zawsze zaskoczy a nowa kula którą testujemy zapowiada się całkiem obiecująco.