01/06/2026
Powrót do brzmienia sprzed lat. Preiss Ratibor odnowiony.
Ostatnio trafia do mnie coraz więcej pianin z bardzo wymagającą pracą stolarską. Zwykłe pianino czarne, proste, nie wymaga aż tak wielkich nakładów pracy. Ot prosta stolarka, lakier lub politura i gotowe. W przypadku mocno zdobionych brązowych instrumentów sprawa ma się zupełnie inaczej. Tutaj każdy detal ma znaczenie, nie da się niczego ukryć zamaskować. Każdą listewkę, każdy element forniru widać. Zwykle 120 letnie pianino jest mocno sfatygowane. Im więcej detali i im większe pianino, tym bardzie jest zniszczone. Dlaczego? Duże pianina (ok. 160 cm wysokości) są okropnie ciężkie. Ważą nawet 350 kg! Przez 120 lat życia wielokrotnie przenoszone z miejsca na miejsce. Ciężko jest wykonać taki transport bez uszkadzania np.: stołu klawiaturowego czy boków pianina. Masa i rozmiar mocno utrudniają wniesienie pianina na piętro. Nawet fachowa firma będzie miała z tym problem. Do tego dochodzą kwiaty w wazonie czy doniczce postawone na górnej nakrywie. Prawie zawsze te elementy obudowy pianina są zalane wodą. To wielki problem, ponieważ woda nie tylko niszczy fornir ale także pustoszy wnętrze instrumentu. Strojnica, kołki, struny, tłumiki; wszystkie te elementy po kontakcie z wodą są nieodwracalnie uszkodzone i należy je wymienić na nowe.
Wracając do Preissa.
Uwielbiam tą markę. Już wiele dzieł tego producenta odbudowaliśmy. Za każdym razem jednak jest to nowa przygoda. Jeśli już wydaje mi się, że nic nie może mnie zaskoczyć, Preiss sprowadza mnie na ziemię udowadniając, że i tym razem nie będzie tak prosto. Już sam rozmiar , które do mnie trafiło (niemal tak wysokie jak dorosły człowiek) budzi respekt. Mechanika jest ogromna, same abstrakty (łączniki klawiatury z mechanizmem) mają 30 cm! To naprawdę dużo. Pan Preiss postawił sobie chyba za punkt honoru robić pianina mocniejsze brzmieniowo niż niejeden koncertowy fortepian. Taki właśnie jest ten egzemplarz. Mimo, że mechanika jest gównotłumikowa (to etap ewolucji rozwiązań konstrukcyjnych bardzo trudny do okiełznania), całość jest spójna i dopracowana. wnętrza przebiegła bez większych komplikacji. No może poza klawiaturą, która była wielokrotnie naprawiana i chyba komuś zgubiły się 2 klawisze, ponieważ te które były w pianinie, zostały wyciosane przez amatora i wymagały odbudowania.
Zwykle pianina, które już w przeszłości miały remonty okazują się fantastyczną skarbnicą wiedzy i „nowych” patentów, niefachowych metod i przykładem użycia w nietuzinkowy sposób materiałów z naszego otoczenia, jak np.: dywan, wykładzina, części odzieży. Kiedyś stworzę o tym osobny , bo naprawdę czasami zdarzają takie niezłe kwiatki, które warte są odnotowania.
Czas potrzebny do renowacji tego pianina można liczyć w latach świetlnych i naprawdę właściciel wykazał się wielką cierpliwością akceptując ciągle odwlekany finał.
Efekt robi wrażenie. Tradycyjnie wrzucamy zdjęcia z różnych etapów ukazując, jaki ogrom pracy trzeba było włożyć w to .
Pozdrawiam
Daniel Kałużny