Two Spoons Of Music

Two Spoons Of Music No matter what
people think of you,
always keeep singing
your own song

Scena wrocławska  #68ORDERLESS - Scumbag (2012)Pierwszy raz  usłyszałem ich na żywo w 2012. Jak zwykle, wyszło przypadki...
11/06/2026

Scena wrocławska #68
ORDERLESS - Scumbag (2012)

Pierwszy raz usłyszałem ich na żywo w 2012. Jak zwykle, wyszło przypadkiem. Pamiętam, toczyłem się nocnym Wrocławiem w poszukiwaniu rockowych emocji (no dobra, chciałem po prostu piwo za piątaka), pałętałem się wiec z kumplem wszędzie i nigdzie, i tak los przyprowadził nas za rękę do Alive...

No więc siedzimy z kumplem przy barze, w łapach plastikowe kubki z najtańszym sikaczem, nad nami zapierdalają pociągi...I w tym muzyczno-alkoholowym olśnieniu, w krótkiej przerwie między gitarowym jazgotem a jazgoczącą gitarą, dostaliśmy po uszach akustycznym „Scumbagiem”. Tym, którego teraz słuchasz. Od kapeli, której nikt nie zamawiał...

Link do muzyki i pełnego tekstu w pierwszym komentarzu:

Scena wrocławska  #67IBAGO - Droga (2006)Wrocław. Miasto setek tysięcy ludzi, wiecznie za***anych tramwajów, drogiego pi...
08/06/2026

Scena wrocławska #67
IBAGO - Droga (2006)

Wrocław. Miasto setek tysięcy ludzi, wiecznie za***anych tramwajów, drogiego piwa w Rynku i... tysięcy niespełnionych marzeń. Każdy, kto kiedykolwiek chwycił tu za gitarę w jakiejś piwnicy na Nadodrzu czy w rozpadającym się garażu pod miastem, myślał, że złapie Boga za nogi. Większość z tych projektów zdechła, zanim w ogóle zdążyła porządnie nastroić instrumenty. Ale był taki jeden zespół. Ibago. Słyszałeś o nich? No właśnie, pewnie nie. A powinieneś.

Bo Ibago...nie, w sumie, oni też zdechli jak inni...

Pełny opis oraz muzyka pod linkiem w pierwszym komentarzu:


Scena wrocławska  #65:Charles Moon - Apocalypse Vision (2014)Nie było wtedy we Wrocławiu lepszej kapeli. To znaczy... po...
03/06/2026

Scena wrocławska #65:
Charles Moon - Apocalypse Vision (2014)

Nie było wtedy we Wrocławiu lepszej kapeli. To znaczy... po modnych klubach tłuczono wtedy zupełnie co innego. Z czym innym kojarzyło się to miasto i co innego królowało na salonach.
Wrocław żył wtedy tanią pozą, a główna muzyczna arteria miasta biegła zupełnie gdzie indziej, daleko od nich. Mało kto ich znał. Ale, powtórzę to raz jeszcze – nie było wtedy w tym mieście lepszego grania.

Kto bywał wtedy na ich koncertach, ten wie, że lubili sobie czasem zagrać rzeczy zupełnie odjechane i niespodziewane — ot, takie „I Want You (She's So Heavy)” Beatlesów na przykład. Albo „Time” Floydów. Zresztą, to chyba właśnie nadmierna fascynacja Floydami ostatecznie ich zgubiła...

A teraz... wrzucam między Was tę świętą empetrójkę! Oto relikwia z płyty, której oficjalnie nie ma i nigdy nie było...

Całość tego poyyebanego teksu w opisie pod muzyką, link do muzyki w pierwszym komentarzu.

Scena wrocławska  #64:HALO - 3 minuty (2010)"Najpierw graliśmy rocka, ścierwo tak zwane, a potem byliśmy za biedni i zac...
30/05/2026

Scena wrocławska #64:
HALO - 3 minuty (2010)

"Najpierw graliśmy rocka, ścierwo tak zwane, a potem byliśmy za biedni i zaczęliśmy grać elektro"

To ciekawa, pełna ironii historia. Chcieli być zapamiętani jako Halo-Elektro. A tymczasem po latach upomniał się o nich ktoś z rzetelnie rockową duszą.

A HALO? Nie dostali od losu nawet przysłowiowych pięciu minut. Zagrali te swoje trzy rockowe minuty i zawinęli się z imprezy, zanim ktokolwiek zdążył ich na dobre zapamiętać.
Miłego słuchania. 🎸🔥

Link to muzyki i pełnego opisu w pierwszym komentarzu:

Scena wrocławska  #63 KRZYKI - Trójkąt Bermudzki (Klub Alive, Wrocław 2014)To prawdopodobnie jedyne zachowane koncertowe...
28/05/2026

Scena wrocławska #63
KRZYKI - Trójkąt Bermudzki (Klub Alive, Wrocław 2014)

To prawdopodobnie jedyne zachowane koncertowe wykonanie tego lokalnego hitu. Nagrałem to zupełnie amatorsko, łapiąc dźwięk prosto z tłumu w klubie Alive. To był jakiś już jubileuszowy koncert, okazjonalna reaktywacja specjalnie na ten wieczór, bo zespół już był wtedy po rozpadzie...

I co zostało z tamtego świata, z tamtego miasta, z wrocławskiego Trójkąta Bermudzkiego? Co zostało z kapeli? Sam mieszkam we Wrocławiu, choć na dalszym planie Krzyków, i widzę, jak to wszystko się bezpowrotnie przepoczwarza...

Link do nagrania oraz pełnego opisu w pierwszym komentarzu:

Scena wrocławska  #62THE STORK - Just Dance (2024)Na kanał wjechał nowy filmik o ciekawym projekcie ze sceny wrocławskie...
26/05/2026

Scena wrocławska #62
THE STORK - Just Dance (2024)

Na kanał wjechał nowy filmik o ciekawym projekcie ze sceny wrocławskiej. Ja nie wiem kto im wymyślił nazwę, ale jeśli ma pasować do tego, co grają, to jest to zmutowany bocian na sterydach...

Bucketheadland  #42: PIKE 42 - Backwards Chimney (2014)artist: Bucketheadalbum: Backwards Chimneyseries: Pike 42time: 29...
25/05/2026

Bucketheadland #42: PIKE 42 - Backwards Chimney (2014)

artist: Buckethead
album: Backwards Chimney
series: Pike 42
time: 29:02
released: 2014/02/26

I jeszcze...ta okładka. Być może nie patrzysz wcale na przypadkowy, kreskówkowy kolaż ani na wspomnienie uroczej mordki Beavisa i Buttheada (swoją drogą... Butthead... Buckethead... 🤔). Być może patrzysz prosto na przeklętą facjatę Wilbura Whateleya... 👁️👹

A słuchanie "PIKE 42 "Backwards Chimney", o Zgrozo! (z Dunwich), już nigdy nie będzie takie samo...🐙☠️

Znacie? A.P.A.M.A.U. Wrocław, 2014 rok.To były czasy. Kiedy nauczyłeś się dwóch pierwszych akordów i uznałeś, że już naj...
22/05/2026

Znacie? A.P.A.M.A.U. Wrocław, 2014 rok.

To były czasy. Kiedy nauczyłeś się dwóch pierwszych akordów i uznałeś, że już najwyższy czas na własną kapelę. A gdy właśnie udało ci się połączyć cztery dźwięki na gryfie - eureka!, Mike McCready nie ulepiłby lepszego solo. I gdy tak mocno chciałeś mieć głos Eddiego Veddera, że zapomniałeś jak brzmi własny...

A na tych nocnych, czwartkowych jamsessionach w Od Zmierzchu do Świtu grali tak, jakby jutra miało nie być, liczył się tylko ten brudny przester, i kumpel, który obok walił w gary, jakby walczył o życie. Wzmacniacz rozkręcony na maksa, w dłoni ciepłe piwo, a w głowie marzenia o Seattle, choć za oknem rozciągał się widok na wrocławskie podwórka. Chociaż nie, było nas tam jednak wtedy pod sceną trochę, każdy dostawał małpiego szału jak zaczynali tym riffem z "Alive". To był ich popisowy numer. Gitarowe solówki wchodziły przepięknie. I kto był, to pamięta, ten młody na wokalu naprawdę miał w sobie coś z Veddera...

Całość tekstu i link do utworu w pierwszym komentarzu:

Scena wrocławska  #60Posłuchajcie tych riffów - jak chłop odpala swoje wiosło, od razu przypominasz sobie swoją znoszoną...
20/05/2026

Scena wrocławska #60

Posłuchajcie tych riffów - jak chłop odpala swoje wiosło, od razu przypominasz sobie swoją znoszoną flanelową koszulę i najtańsze trampki z bazaru. Szczera gitarowa prawda prosto w pysk! A wokalista? Gość wyjeżdża z takim głosem, jakby z Chrisem Cornellem zjeździł autostopem cały Oregon, pijąc tani bourbon i paląc najmocniejsze pety na tylnych siedzeniach starych rzęchów. Z czasów, gdy rock miał jeszcze jaja.

Link o muzyki i pełnego opisu w pierwszym komentarzu.

ATME może ci przypominać trochę to co robił kiedyś Dead Soul Tribe (swoją stroną to za*ebisty, zapomniany projekt), ale ...
18/05/2026

ATME może ci przypominać trochę to co robił kiedyś Dead Soul Tribe (swoją stroną to za*ebisty, zapomniany projekt), ale tak naprawdę to chyba bardziej...po prostu Tool. Szamański metal progresywny z Wrocławia. Mają w sobie ten sam trans, tę mroczną hipnotykę, tę psychodeliczną aurę, którą Maynard z ekipą emanują od lat. Więc wTOOL się w tę muzykę, w tę tajemnicę, w tę opowieść o przemienieniu, w ten aksamitny obłęd i szamański rytuał w przyTOOLnym hotelu. Niech ta plemienna muzyka cię...oTOOLi :)

Link do utworu w pierwszym komentarzu.

Adres

Wroclaw

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Two Spoons Of Music umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij