23/04/2026
Udostępniamy! Poczytajcie! A i grafika piękna!
Nie dajmy literaturze sterczeć dumnie na półkach. Nie odpuszczajmy jej, gdy nas zawodzi i irytuje.
Tylko wtedy, gdy będzie dla nas coś znaczyć – coś na tyle ważnego, by się na nią wściekać, by się nad nią rozpływać – jej przyszłość przestanie być przedmiotem zmartwień i lamentów. To nie literatura rozpaczliwie potrzebuje nas dla swojego przetrwania. To my ogromnie potrzebujemy dobrych książek do wartościowego i bogatego w znaczenia życia.
Czytajmy po coś, a nie dlatego, żeby poprawiać statystyki i lepiej o sobie myśleć. Czytajmy, co się nam podoba, a nie to, co do salonowych księgozbiorów wybiorą nam płatni doradcy, albo co zalecają krytycy. Każdy, kto umie czytać, dysponuje samodzielnością w wyborze książki. Każdy z nas wie, jakie książki lubi. A jak nie wie, to może sam sprawdzić.
Czytajmy wybiórczo i bez przesadnej litości. Jeśli treść lub sposób jej podania nie zasługują na nasz czas, jeśli nas nie karmią i nie pobudzają, miejmy odwagę książkę odłożyć albo oddać do biblioteki – niech spróbuje ktoś inny, może znajdzie między stronami trochę frajdy i sensu.
Piszmy czytelnicze recenzje w mediach społecznościowych i portalach czytelniczych – podajmy dalej swój zachwyt i swój niedosyt. A jeżeli wrażenie i przeżycie są naprawdę silne, piszmy do autorów. Dajmy im znać, że czytamy. Że to, co piszą i jak to robią, trafia pod konkretny adres, istnieje w czyimś faktycznym życiu, ma realne konsekwencje.
Do niewielkiej księgarni, którą współprowadzę, przychodzą dwa typy czytelników. Jedni są zawsze ciekawi, pochłaniający. Nie wahają się wydać kilkuset złotych i wyjść z torbą książek. Skąd wezmą czas na przeczytanie ich wszystkich? Najpewniej wiele tych tytułów zostanie tylko przejrzanych. Może dwie albo trzy będą poznane w całości. Ten rodzaj czytelnika realizuje luksus rozeznania – nakłada na talerz dużo, a następnie wybierze i nakarmi się tym, co uzna za wartościowe.
Drugi typ to surowi minimaliści. Wybierają powoli, z ostrożnością, jakby to, z czym wyjdą, było miśnieńską porcelaną. Moją ulubioną przedstawicielką tego gatunku jest 30-letnia mama, odwiedzająca nas z dzieckiem oraz psem. Konsultuje swoje wybory, prosi o sugestie. Czasem chce „prawdziwej powieści”, kiedy indziej „może sobie pozwolić wyłącznie na non-fiction”, czasami „tak jej się chce mocnego kryminału”. Rozmawiamy, wybiera.
Po jakimś czasie wraca – z krótką i mocną opinią o książce. I z nową potrzebą. Ten typ – precyzyjny, nieskłonny do randek w ciemno imponuje mi najbardziej. Oto nowoczesny konsument literatury. Niemarnujący żywności, niekupujący wody w plastikowych butelkach, niezamawiający potraw ze szkodliwych hodowli. Zna konsekwencje swoich wyborów, ma wymagania.
Oba typy są literaturze niezmiernie potrzebne – wszystkożerni i wybredni wprawiają pisarstwo w ruch, dają autorom szansę, ale i wysoko trzymają poprzeczkę.
Takie czytanie świętujmy – nie byle jakie, przytomne, istotne.
*
Dziś światowy Dzień Książki (oraz imieniny Jerzego). W niektórych krajach, np. w Hiszpanii, Sant Jordi (czyli właśnie dzień Św. Jerzego) to dzień obdarowywania się książkami. Obdarować można bliskich, można też siebie. Z tej okazji i ku inspiracji przypominany felieton Pauliny Wilk. W powyższym poście są fragmenty, a całość pt. „Nie masz czasu na czytanie? To bądź wybredny!” można przeczytać na przekroj.org.